www.ddawolanieopomoc.fora.pl www.ddawolanieopomoc.fora.pl
Dorosłe dzieci alkoholików i z rodzin dysfunkcyjnych
www.ddawolanieopomoc.fora.pl
FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ProfilProfil  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  GalerieGalerie  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości  ZalogujZaloguj 

TOKSYCZNY WSTYD

 
Odpowiedz do tematu    Forum www.ddawolanieopomoc.fora.pl Strona Główna -> DDD
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sarenka_0
Moderator



Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 607
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bielsko-Biała

PostWysłany: Pon 16:30, 30 Mar 2009    Temat postu: TOKSYCZNY WSTYD

TOKSYCZNY WSTYD John Bradshaw (fragmenty)

Dziecko uczy się wstydzić zanim jeszcze potrafi mówić. Dlatego bardzo
trudno jest określić, czym jest wstyd. Jest on jedną z tych zdrowych,
ludzkich mocy, które w pewnych okolicznościach przeradzają się w ciężką
chorobę duszy. Możemy więc wyróżnić dwie postacie wstydu: wstyd zdrowy,
ożywczy, oraz wstyd toksyczny, niszczący. Wstyd toksyczny jest niezwykle
bolesnym przeżyciem wewnętrznym, spowodowanym nieoczekiwanym odsłonięciem.
Jest głęboką raną wewnętrzną. Izoluje nas od nas samych i od innych ludzi.
Pod wpływem toksycznego wstydu wyrzekamy się samych siebie.

Pierwotne mechanizmy obronne ego

W sytuacji poważnego zagrożenia Ja uruchamia się automatyczny proces
samoobrony zwany systemem pierwotnych mechanizmów obrony ego. System ten
po raz pierwszy nazwał i opisał Freud. Każdy z nas stosuje od czasu do
czasu mechanizmy obronne, w które wyposażyła nas natura. Z założenia nie
powinny być one stosowane stale, ale tylko w określonych sytuacjach.
Dziecko jest istotą bezradną i bezsilną. Z chwilą przyjścia na świat jego
Ja jest niezróżnicowane. Każde dziecko musi wytworzyć wokół swego Ja
odpowiednie granice. Nabyć określone umiejętności. Mechanizmy obronne
bardziej są potrzebne dziecku niż dorosłemu. Dopóki dziecko nie wytworzy
silnych granic, posługuje się w razie zagrożenia Ja mechanizmami
obronnymi. Dziecko, by móc wytworzyć odpowiednie granice, potrzebuje
rodziców, którzy sami mają mocne granice. Rodzice, których osobowość
ukształtowała się na bazie wstydu, takich granic nie mają. Kiedy człowiek
żyje w przekonaniu, że jest z założenia ułomny i niepełnowartościowy, cały
świat wydaje mu się ułomny i bezwartościowy. Toksyczny wstyd nie zna
granic. A dziecko pozbawione ochronnych granic nie ma szans na
przetrwanie. Życie bez granic porównać można do życia w domu pozbawionym
drzwi, lub w kraju pozbawionym tak granic, jak i wojska, gotowego tych
granic bronić. Natura wyposażyła dzieci nie tylko w egocentryzm, ale i w
pierwotne mechanizmy obronne, zastępujące granice. Dzięki mechanizmom
obronnym dziecko ma szansę wytrzymać sytuacje, które w przeciwnym razie
byłyby nie do wytrzymania.

Zaprzeczanie i tworzenie iluzorycznych więzi

Jednym z najprymitywniejszych mechanizmów obronnych jest zaprzeczenie. W
obliczu zagrożenia dziecko zaprzecza temu, co się dzieje, albo zaprzecza,
jakoby mu się z tego powodu działa jakakolwiek krzywda, albo zaprzecza,
jakoby dana sytuacja miała jakikolwiek wpływ na jego życie. Pojęcie
zaprzeczenia, wprowadzone przez Freuda, rozwinął Robert Firestone. Jego
zdaniem najprymitywniejszą postacią tego mechanizmu obronnego jest
"iluzoryczna więź". Pod tym pojęciem rozumie on złudne przekonanie
zawstydzanego dziecka, że łączy je z rodzicami silna więź. Paradoksalnie,
im większa dziecku dzieje się krzywda, tym silniejsze złudzenie więzi.
Proces tworzenia silnej więzi dziecka z osobą, która je wykorzystuje, to
jeden z najbardziej zdumiewających aspektów mechanizmu indukowania wstydu.
Rodzice, którzy krzywdzą swoje dziecko, zwykle robią to w sposób
nieprzewidywalny, przypadkowy. Dziecko, któremu dzieje się krzywda, traci
poczucie własnej wartości i zaczyna się wstydzić. Im bardziej traci
szacunek do samego siebie, tym mniejszą ma możliwość wyboru. Przekonane,
że nie ma innej możliwości, dziecko trzyma się kurczowo krzywdziciela.
Istotą iluzorycznej więzi (która naprawdę jest niewolą) jest złudne
przekonanie, że druga osoba jest do naszej dyspozycji, kocha nas, chroni.
Iluzoryczna więź przypomina fatamorganę. Gdy już raz się wytworzy, działa
automatycznie i nieświadomie.

Wyparcie

Gdy wydarzy się coś, co przekracza granice tolerancji człowieka,
sygnalizują o tym silne emocje. Emocje to rodzaj energii-w-ruchu.
Sygnalizują utratę czegoś, zagrożenie, stan nasycenia. Gdy ktoś, kogo
kochamy odchodzi, smucimy się. Gdy coś nam zagraża, rzeczywiście lub
potencjalnie, złościmy się lub się boimy. Radość sygnalizuje spełnienie,
zaspokojenie potrzeb. Ilekroć dziecko jest w taki lub inny sposób
porzucane i przez to zawstydzane, złości się, smuci, ma poczucie krzywdy.
Owładnięci wstydem rodzice wstydzą się wszelkich emocji, nie tolerują więc
żadnych przejawów emocji u dziecka. Kiedy dziecko okazuje emocje,
zawstydzają je. Dziecko uczy się wypierać emocje, dzięki czemu przestaje
je odczuwać. Nie wiadomo dokładnie, na czym polega mechanizm wyparcia. Z
pewnością wiąże się jednak z napinaniem mięśni, zmianą rytmu oddychania,
rezygnacją z fantazji. Wyparcie emocji powoduje uczucie odrętwienia. Cały
mechanizm unikania emocji przypieczętowany zostaje zanikiem świadomości
faktu, że się czegoś unika.

Wymazywanie z pamięci subiektywnych doświadczeń

Kaufmann przypuszcza, że mechanizm obronny wyparcia jest bezpośrednio
związany z zawstydzaniem emocji. Zdaniem tego autora, kiedy człowiek jest
ciągle zawstydzany za okazywanie emocji, ucieka w świat, w którym wszelkie
subiektywne przeżycia ulegają wymazaniu. Wymazywanie doświadczeń
równoznaczne jest z ich wypieraniem. Zanim emocja zostanie wyrażona,
przeżywana jest wewnętrznie.


Oszustwa emocjonalne

Fragmenty wewnętrznych doświadczeń, które uległy odszczepieniu (uczuć,
potrzeb, popędów), próbują znaleźć ujście. Przypominają wygłodniałe psy,
które zamknięto w piwnicy. Trzeba je za wszelką cenę uciszyć. Można to
uczynić poprzez tzw. konwersję uczuć. Polega ona na tym, że uczucie
zabronione lub wstydliwe zamieniamy na inne, łatwiej dające się
zaakceptować lub mniej bolesne. Widzieliśmy już, jak ten mechanizm działa
w przypadku uczuć o charakterze seksualnym. Uczucia wstydliwe zastąpić
można innymi uczuciami. Podobnie dzieje się ze złością. Złość często ulega
wyparciu i zamienia się w uczucie łatwiejsze do tolerowania lub mniej
przez rodzinę tępione, np. poczucie krzywdy czy winy. Zamiast odczuwać
złość, człowiek odczuwa coś innego, bardziej strawnego. Trzyletni Jaś jest
wściekły, bo mama obiecała mu, że go zaprowadzi do centrum zabawy, ale
teraz próbuje się z tej obietnicy wykręcić. Chłopczyk wrzeszczy i tupie
nóżkami (jak to jest w zwyczaju u trzylatków), oznajmia mamie, że ją
nienawidzi. Ale mama jest osobą współuzależnioną i dogłębnie zawstydzoną.
Panicznie boi się złości, u siebie i u innych. Kiedy Jaś się złości,
uruchamia w matce złość wobec własnych rodziców. A ponieważ emocja ta
wyzwala w niej wstyd i poczucie winy, próbuje się z tym uporać
zawstydzając syna. Wyjaśnia mu zatem, że gniewając się na nią, sprawia jej
wielką przykrość. A ponieważ jeszcze jako mała dziewczynka nauczyła się
złość przekształcać w smutek, zaczyna płakać. Kobiety często płaczą, kiedy
się gniewają. A oto scenka z dzieciństwa mamy: tata się na nią gniewa, bo
zamiast iść spać, ciągle się bawi w swoim pokoju. Tata zaczyna krzyczeć,
ona w bek. Tacie robi się głupio, więc bierze córeczkę na ręce i ją
przytula. Przynosi szklankę soku i kołysze ją do snu. Już jako mała
dziewczynka mama Jasia zrozumiała, że rodzice smutek akceptują, więc
nauczyła się
przekupywać ich smutkiem. Złością niczego nie mogła zwojować. Więc gdy
Jaś krzyczy, że ją nienawidzi, rozpłakuje się i mówi, że może się kiedyś
tak zdarzyć, że on będzie jej potrzebował, a jej nie będzie. Może mu nawet
zagrozić, że pójdzie sobie i umrze! Biednemu Jasiowi grunt się usuwa spod
nóg. Czuje się porzucony, jest przerażony, boi się, że mama go zostawi.
Biegnie do niej pełen poczucia winy. Świadomość gniewu znika, ustępując
miejsca poczuciu winy.
Ja sam przez większość życia ze strachu tłumiłem złość. Ilekroć zdarzyło
mi się na kogoś rozgniewać, natychmiast zaczynałem się bać. Byłem wręcz
przerażony. Nawet jeżeli nikt mi nie zabraniał wyrażania gniewu, usta mi
drgały, głos mi się załamywał, cały się trząsłem. Eric Berne, twórca
analizy transakcyjnej, nazwał ten rodzaj odczucia "procesem konwersji". Ja
to nazywam oszustwem przemiany. Emocjonalne oszustwo to usankcjonowane
przez rodzinę uczucie, którym zastępuje się uczucie nieakceptowane,
wstydliwe.

dzięki uprzejmości Mariusza W. autora artykułu
"wychowani..."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu    Forum www.ddawolanieopomoc.fora.pl Strona Główna -> DDD Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Arthur Theme
Regulamin